piątek, 6 grudnia 2024

3. Bottoms up

            Szłam już jakiś czas, albo w najbliższej okolicy nie było żadnych lokali albo poszłam w całkiem złym kierunku. W końcu moim oczom ukazała się pizzeria. Nie wyglądała jakby za chwilę miał ją zamknąć sanepid, a w środku było nawet parę osób, więc stwierdziłam, że może być. Z resztą byłam już tak głodna, że karaluchy mogłyby tańczyć walca na stole, a i tak bym to zignorowała. 
        Okazało się, że był to świetny wybór. Jedzenie było naprawdę pyszne, także na pewno wrócę tu w przyszłości. Wyszłam z restauracji i ruszyłam dalej zatłoczonymi ulicami paląc papierosa. Dotarłam do jakiegoś parku, chwilę chodziłam krętymi alejkami, a później usiadłam na ławce i patrzyłam na dzieci bawiące się na placu zabaw. Zaczęłam wspominać czasy kiedy sama byłam dzieckiem. Pamiętam jak chodziliśmy do parku całą rodziną, na samo to wspomnienie mimowolnie się uśmiechnęłam. Zawsze uwielbiałam parki, w sumie nadal tak jest. Pamiętam, że kiedy podróżowaliśmy nie mogliśmy wyjechać nie odwiedzając przynajmniej jednego. Odchyliłam głowę do tyłu zamykając oczy. Pozwoliłam wspomnieniom napływać do mojego umysłu jedno po drugim. Kiedy miałam dziesięć lat dostałam od taty na urodziny swoją pierwszą gitarę. Nauczył mnie na niej grać. Później zdecydowanie tego żałował kiedy siedziałam nad nią całymi nocami



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz