poniedziałek, 20 stycznia 2025

7. I can't understand what all the fighting’s for

            Niestety nie było mi dane zasnąć bo naprzeciwko była właśnie impreza. Wstałam z łóżka i podeszłam do okna. W tym niedużym jednak budynku, a także dookoła niego, było mnóstwo ludzi. Właśnie leciało „Rock You Like a Hurricane” Scorpionsów, co zapewne słyszeli ludzie cztery przecznice dalej. Nie znamy się na tyle dobrze żebym im odpuściła. W dodatku nie jestem najcierpliwszą osobą, szczególnie taka zmęczona. 
        Szybko się ubrałam, zbiegłam po schodach i wyszłam z domu. Ruszyłam na drugą stronę ulicy. Nie znam pozostałej dwójki mieszkańców, więc pozostało mi liczyć, że któryś z poznanych dzisiaj chłopaków gdzieś tu jest. Stwierdziłam, że w tym tłumie znalezienie kogokolwiek będzie graniczyło z cudem. Jednak kiedy dopchałam się już do budynku dosyć szybko zlokalizowałam Duffa. Chwała bogu, że ten facet jest taki wysoki. Przebiłam się przez tabun ludzi i dotarłam do mojego celu, który właśnie lizał się z jakąś laską. Na początku szturchnęłam chłopaka ale nie zareagował, więc przerwałam ten jakże namiętny pocałunek. Oboje byli bardzo zdziwieni i nie za bardzo ogarniali co się dzieje. Dziewczyna pierwsza zwróciła na mnie uwagę i właśnie zabijała mnie wzrokiem kiedy blondyn odwrócił się w moim kierunku. Miał niesamowicie rozszerzone źrenice i ledwo trzymał się na nogach. Patrzył się na mnie zdziwiony.




poniedziałek, 13 stycznia 2025

6. It’s a sunny day outside my window

            No przecież. Na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Zerwałam się z miejsca, i podbiegłam do pudła z pamiątkami. Cudem nawet pamiętałam gdzie jest.
   - A potem mieszkałeś w Londynie. - Oznajmiłam szukając zdjęcia, ale w odpowiedzi chłopak jedynie dziwnie na mnie spojrzał, tak samo jak reszta. W końcu wygrzebałam odpowiedni album i fotografię, na której była cała rodzinka Hudson. Z jeszcze większym uśmiechem  i niezwykłą dumą podeszłam do chłopaka. Mulat chwilę przyglądał się zdjęciu, po czym aż podskoczył.
     - O kurwa. - Spojrzał na mnie z niedowierzaniem. - Tina? Cholera w ogóle Cię nie poznałem. 
   - Zmieniłeś imię. - Powiedziałam nieco z wyrzutem, gdyby przedstawił się jako Saul od razu bym skojarzyła. Przynajmniej tak sobie mówiłam. Chłopak prychnął.
    - Ty też. - Rzeczywiście, on znał mnie jako Tinę, a dziś na pewno powiedziałam “Val”.
    - Nie prawda. - Odparłam raczej bez przekonania. - Oba to skróty. - Slash spojrzał na mnie jakby zupełnie wątpił w to co mówię.
    - Niby od czego? 
  - Valentina. Rodzina zawsze mówiła na mnie ‘Tina”, ale znajomi “Val” i tego głównie używam. - Widziałam, że chciał coś powiedzieć, ale Steven go wyprzedził.
   - Czy ktoś nam wytłumaczy co tu się kurwa odpierdala? - Jednocześnie spojrzeliśmy na blondyna. W tym momencie zadzwonił telefon. Poszłam więc odebrać, zostawiając Saula wyjaśnieniom.
    - Halo?
    - No cześć, żyjesz jeszcze?





czwartek, 9 stycznia 2025

5. Don’t know what we’re doin’ but I think we’re doin’ fine

            Spojrzałam na właściciela głosu zaskoczona.
    - Miesiąc minął jakieś 3 dni temu. Sam nie jestem szczególnie punktualny, ale cholera 3 dni to poważna obsuwa. - Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem, a ja nie wierzyłam, że ze mną rozmawia. Nie spodziewałam się, że będzie o mnie pamiętał, a co dopiero… czekał? Na to wyglądało. Skąd wiedział, że 3 dni temu mnie tu nie było? Czyżby bywał tu codziennie? W końcu udało mi się pozbierać i odwzajemniłam jego uśmiech.
    - Sugerujesz, że jestem Ci coś winna, za taką zniewagę? - Rachel zaśmiał się.
    - Ah, pięknie to ujęłaś.
    - No skoro takie są zasady. - Uśmiechnęłam się. - Co powiesz na drinka?
    - Hmm, że to dobry początek. - Gestem zawołałam Marka, który akurat stał po drugiej stronie baru.
    - Początek? Czego tak właściwie oczekujesz? - Chłopak tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Co prawda jego spojrzenie nie sugerowało jasno, że to czego oczekuje to seks, ale mimo wszystko moja duma chciała sprowadzić go na ziemię. Tak na wszelki wypadek. Jednak przerwał mi Mark.
    - Val, jeszcze raz to samo?
   - Tym razem on wybiera. - Kiwnęłam głową na bruneta i uśmiechnęłam się. Chłopak zamówił nam kolejkę wódki. No okej, niech mu będzie. Chciałam wrócić do naszej rozmowy jednak Rachel zmienił temat.
    - “Val” to ciekawe imię.