piątek, 28 marca 2025

9. Sippin’ and drinkin’ and feelin’ fine

        Obudził mnie hałas dochodzący z domu naprzeciwko. Rozejrzałam się dookoła nieco zdezorientowana. Widocznie wypiłam wczoraj więcej niż mi się wydawało, bo przyznam, że z powrotu do domu pamiętam jedynie przebłyski. 
    Podeszłam do okna i spojrzałam na drugą stronę ulicy ciekawa, czym moi sąsiedzi tak hałasują od samego rana. Rzuciłam okiem na zegarek - 12:35. No dobra, czyli nie tak od samego rana. Byłam pewna, że słyszę muzykę, a dokładniej gitarę i głosy. Myślałam więc, że może ta zapowiadana wczoraj próba przeniosła się w końcu na dzisiaj. Z ciekawością otworzyłam okno, a ciepłe powietrze rozwiało mi włosy. Po chwili przysłuchiwania się stwierdziłam, że rzeczywiście ktoś gra na gitarze, jednak głosy, które słyszałam brzmiały bardziej jak kłótnia. Zaczynam podejrzewać, że to u nich codzienność. 
    Co prawda nie rozpoznałam granej melodii, ale podobała mi się. Jeszcze chwilę się wsłuchiwałam próbując wyłapać jak najwięcej dźwięków, po czym włączyłam elektryka i próbowałam powtórzyć to samo. Wiadomo, nie brzmiało identycznie, nie miałam aż tak dobrego słuchu, do tego tu i ówdzie dodałam coś od siebie, ale skromnie przyznam, że szło mi całkiem nieźle. Nagle muzyka na przeciwko umilkła. Nastała chwila ciszy, którą zastąpił kawałek cyrkowej melodyjki. Uśmiechnęłam się i powtórzyłam ją, dodając końcowe dźwięki.



wtorek, 18 marca 2025

8. You fix your hair and you look real pretty

            Drzwi otworzyły się błyskawicznie i pojawił się w nich Rachel. Ewidentnie albo do nich biegł, albo właśnie pod nimi stał. 
    - Hej. - Uśmiechnęłam się do bruneta. Ten jednak nie odwzajemnił uśmiechu, a jedynie przyjrzał mi się od stóp do głów. Kurwa, naprawdę aż tak źle zazwyczaj wyglądam? Chyba zacznę mieć kompleksy. Po chwili w drzwiach pojawił się wysoki blondyn, którego dane mi było już raz spotkać w Roxy. Stanął obok Rachela z rękami na biodrach i zagwizdał.
    - Cholera, ale z Ciebie ślicznotka. Cześć, jestem Sebastian. - Chłopak uśmiechnął się i podał mi rękę.
    - Hej. Val. - Odwzajemniłam uśmiech rozbawiona faktem, że chłopak widocznie nie pamiętał, że już raz się spotkaliśmy. Nie to żeby mnie to dziwiło ledwo wtedy stał na nogach. Uścisnęłam jego dłoń, a on wciągnął mnie do środka, objął ramieniem i prowadząc korytarzem mówił dalej. 
    - Dobrze, że już jesteś, bo Rachel sterczy pod tymi jebanymi drzwiami już ze 20 min. Za żadną cholerę go nie mogłem odciągnąć. - W odpowiedzi brunet rzucił jedynie “Pierdol się” i nas wyminął. - Muszę powiedzieć, że Bolan trochę Ci umniejszył urody. - Nie wiedziałam co na to powiedzieć. Chłopak mówił dosyć szybko, zachowywał się w nieco nachalny sposób. Zanim zdążył kontynuować z pomocą przyszedł mi Rachel.