środa, 4 marca 2026

8. All I ever wanted was for you to know that I care

            Po skończeniu rozmowy z pielęgniarką podszedł do drzwi i zajrzał przez okienko. Angie spała. Usiadł więc pod drzwiami i oparł głowę o ścianę. Wszystkie wydarzenia ostatnich dni wracały do niego po raz kolejny.
       Nagłe pukanie do drzwi oderwało go od lektury. Zdziwiony spojrzał na zegarek, którego wskazówki powoli lecz pewnie zbliżały się do 12. Północ to zdecydowanie dziwny czas na niezapowiedziane wizyty. Z pewną dozą i ciekawości i irytacji odłożył książkę i wstał z fotela. Szedł w stronę drzwi, a w tle Pink Floyd uporczywie pytało „Jak się czujesz?”. Otworzył drzwi, a w progu zobaczył ostatnią osobę jakiej się spodziewał.
    - Bill? Wiesz, że zawsze jesteś u mnie mile widziany, ale przyznam, że jest trochę późno.
    - Tak, wiem. Przepraszam, że Ci przeszkadzam o tej godzinie. Mogę wejść?
    - Pewnie. Coś się stało? – Przepuścił go w drzwiach, wskazując jeden z foteli. Mężczyzna zdjął kapelusz i posłusznie usiadł na wskazanym miejscu. Kiedy Jim do niego dołączył ten westchnął głęboko.
    - Przyznam, że nie bardzo wiem jak zacząć, więc będę walił prosto z mostu. – Jego głos był spokojny, jednak momentami dało się w nim słyszeć bardzo delikatne drżenie. Jim pokiwał głową zgadzając się na takie podejście. Irytacja zniknęła i teraz ciekawość mieszała się z niepokojem, którego było coraz więcej. – Masz córkę w Indianie? 



wtorek, 2 grudnia 2025

11. I wanna fall into a love so sweet

            Budząc się poczułam dziwny ciężar na brzuchu, otworzyłam oczy i szybko doszłam do wniosku, że leżę na podłodze. Po jednej stronie spał Duff, a po drugiej Rachel. Kiedy uniosłam głowę zobaczyłam że rozwiązaniem zagadki ciężaru był Slash. Leżał wyciągnięty na całej naszej trójce i chrapał.       Postanowiłam ich nie budzić, więc spróbowałam delikatnie wysunąć się ze swojego miejsca. Szło to dosyć opornie i bardzo pomału, sytuację utrudniał Duff, który gadał przez sen i musiałam co chwilę powstrzymywać śmiech. W końcu udało mi się wydostać i przejść w stronę kuchni. Odchodząc obserwowałam moich nocnych kompanów i resztę towarzystwa. Slash nadal spokojnie chrapał, Rachel przytulał się do poduszki z lekkim uśmiechem, a Duff podrywał jakąś laskę. Na jednym z foteli spał Sebastian, a Kate siedziała na jego kolanach, również pochłonięta głębokim snem. Dave i Rob spali przytuleni do siebie na wpół siedząco, oparci o ścianę. Scotti leżał na kanapie i mamrotał coś przez sen. Ciekawe jak udało mu się zgarnąć najwygodniejsze miejsce. 
    W kuchni przy „stole” siedzieli Axl, Izzy i Caroline i rozmawiali cicho, więc  ruszyłam w ich stronę.
    - Cześć.
    - Cześć, jak się spało? – zapytał Axl. Miał na twarzy rozbawiony uśmiech zapewne nadal mając przed oczami obraz naszej czwórki na podłodze. 



sobota, 13 września 2025

7. All I really want is peace

         Próbowała otworzyć oczy jednak światło w pomieszczeniu było zbyt jasne, a jej powieki zbyt ciężkie. W pierwszej chwili nie mogła przypomnieć sobie co się stało, jednak wspomnienia szybko zaczęły wracać, choć bardzo nieskładnie i w urywkach. Widocznie w pewnym momencie straciła przytomność. Pomyślała, że musi leżeć przy oknie skoro słońce tak mocno świeci jej w twarz. Jednak po chwili doszła do wniosku, że leży na czymś miękkim, to na pewno nie podłoga. Czuła ból ale nie taki jak zawsze, ten był inny. Jakby stłumiony, odległy. Całe ciało miała niezwykle sztywne, w gardle zupełnie sucho. Otaczające ją dźwięki, również były dziwne - pikanie, szum, syczenie, wszystko naraz, nie potrafiła stwierdzić co może je wydawać. Nagle usłyszała nieznajomy damski głos. Wydawał się dochodzić z daleka i nie była w stanie rozszyfrować co kobieta mówiła. Ciekawość więc wygrała, postanowiła otworzyć oczy pomimo bólu powodowanego rażącym światłem. Jednak to okazało się błędem. Pomieszczenie zaczęło nagle wirować, zrobiło się jej niedobrze, a głowa odezwała się pulsującym bólem. Zamknęła więc znów oczy zanim zdążyła poznać odpowiedź na jakiekolwiek nurtujące ją pytanie i wkrótce zasnęła.



poniedziałek, 14 lipca 2025

Hey, hi, hello

To by było na tyle poprawiania, skończył mi się materiał źródłowy. Zajęło to o wiele więcej czasu niż planowałam. Niestety życie trochę mi weszło w paradę, a oprócz tego My Sweet, Lovely Rose pisałam w gruncie rzeczy od zera, bo nie dało się tego inaczej uratować. Mam jeszcze kilka fragmentów, które planuje kiedyś wykorzystać, ale nie sklecę z nich następnego rozdziału.

Mam kilka rozdziałów zaczętych, ale nieco nie po kolei, więc ciężko mi powiedzieć, kiedy pojawi się kolejny. W przyszłości chciałabym je wstawiać choć trochę regularnie, ale nie mam zamiaru nic obiecywać, bo dobrze wiem jak to u mnie jest z regularnością.

Wygląda na to, że jakieś osoby się tutaj pojawiają. Mam nadzieję, że moje skrobanie czyta się choć trochę okej i nie marnuje waszego czasu. 

10. And rivers made from wine so clear, flow on and on forever

Po przejściu przez ulicę i podwórko pełne śmieci stanęłyśmy pod drzwiami. Nacisnęłam dzwonek, który nie wydał z siebie żadnego dźwięku. Zapukałam więc i czekałyśmy aż ktoś otworzy. Po dłuższej chwili zapukałam jeszcze raz, tym razem głośniej. Nic to nie dało, spojrzałam na Kate z zaskoczeniem. W mieszkaniu panowała zupełna cisza. Nie było słychać rozmów, ani muzyki. Czy to możliwe, żeby nas zaprosili po czym wyszli? W końcu już trochę wkurwiona zaczęłam walić w drzwi. Dopiero to przyniosło efekt. Usłyszałyśmy krzyk z wnętrza budynku.
- Kurwa jego mać może by ktoś ruszył dupę otworzyć te pieprzone drzwi?! - Od razu rozpoznałam ten charakterystyczny głos.
Po chwili drzwi otworzył, a właściwie prawie wyrwał z zawiasów, nie kto inny jak wkurwiony Axl. Patrzył się na nas swoimi wściekłymi, zielonymi oczami. Zaczęłam się zastanawiać czy on w ogóle kiedykolwiek nie krzyczy i nie ma w oczach tej żądzy mordu. Nie bardzo wiedziałam co powiedzieć. Jeszcze niedawno stał w moich drzwiach i wyglądał jakby chciał mnie zabić, teraz zresztą wyglądał tylko nieco mniej morderczo. Nie wiedziałam czy lepiej milczeć czy może powinnam się jednak przywitać i wytłumaczyć naszą obecność. W końcu może Duff nie wspomniał im, że przyjdziemy. Nie dane mi było podjąć decyzji.