Spojrzałam na właściciela głosu zaskoczona.
- Miesiąc minął jakieś 3 dni temu. Sam nie jestem szczególnie punktualny, ale cholera 3 dni to poważna obsuwa. - Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem, a ja nie wierzyłam, że ze mną rozmawia. Nie spodziewałam się, że będzie o mnie pamiętał, a co dopiero… czekał? Na to wyglądało. Skąd wiedział, że 3 dni temu mnie tu nie było? Czyżby bywał tu codziennie? W końcu udało mi się pozbierać i odwzajemniłam jego uśmiech.
- Sugerujesz, że jestem Ci coś winna, za taką zniewagę? - Rachel zaśmiał się.
- Ah, pięknie to ujęłaś.
- No skoro takie są zasady. - Uśmiechnęłam się. - Co powiesz na drinka?
- Hmm, że to dobry początek. - Gestem zawołałam Marka, który akurat stał po drugiej stronie baru.
- Początek? Czego tak właściwie oczekujesz? - Chłopak tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Co prawda jego spojrzenie nie sugerowało jasno, że to czego oczekuje to seks, ale mimo wszystko moja duma chciała sprowadzić go na ziemię. Tak na wszelki wypadek. Jednak przerwał mi Mark.
- Val, jeszcze raz to samo?
- Tym razem on wybiera. - Kiwnęłam głową na bruneta i uśmiechnęłam się. Chłopak zamówił nam kolejkę wódki. No okej, niech mu będzie. Chciałam wrócić do naszej rozmowy jednak Rachel zmienił temat.
- “Val” to ciekawe imię.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz