czwartek, 9 stycznia 2025

5. Don’t know what we’re doin’ but I think we’re doin’ fine

            Spojrzałam na właściciela głosu zaskoczona.
    - Miesiąc minął jakieś 3 dni temu. Sam nie jestem szczególnie punktualny, ale cholera 3 dni to poważna obsuwa. - Chłopak patrzył na mnie z uśmiechem, a ja nie wierzyłam, że ze mną rozmawia. Nie spodziewałam się, że będzie o mnie pamiętał, a co dopiero… czekał? Na to wyglądało. Skąd wiedział, że 3 dni temu mnie tu nie było? Czyżby bywał tu codziennie? W końcu udało mi się pozbierać i odwzajemniłam jego uśmiech.
    - Sugerujesz, że jestem Ci coś winna, za taką zniewagę? - Rachel zaśmiał się.
    - Ah, pięknie to ujęłaś.
    - No skoro takie są zasady. - Uśmiechnęłam się. - Co powiesz na drinka?
    - Hmm, że to dobry początek. - Gestem zawołałam Marka, który akurat stał po drugiej stronie baru.
    - Początek? Czego tak właściwie oczekujesz? - Chłopak tylko wzruszył ramionami z uśmiechem. Co prawda jego spojrzenie nie sugerowało jasno, że to czego oczekuje to seks, ale mimo wszystko moja duma chciała sprowadzić go na ziemię. Tak na wszelki wypadek. Jednak przerwał mi Mark.
    - Val, jeszcze raz to samo?
   - Tym razem on wybiera. - Kiwnęłam głową na bruneta i uśmiechnęłam się. Chłopak zamówił nam kolejkę wódki. No okej, niech mu będzie. Chciałam wrócić do naszej rozmowy jednak Rachel zmienił temat.
    - “Val” to ciekawe imię.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz