piątek, 28 marca 2025

9. Sippin’ and drinkin’ and feelin’ fine

        Obudził mnie hałas dochodzący z domu naprzeciwko. Rozejrzałam się dookoła nieco zdezorientowana. Widocznie wypiłam wczoraj więcej niż mi się wydawało, bo przyznam, że z powrotu do domu pamiętam jedynie przebłyski. 
    Podeszłam do okna i spojrzałam na drugą stronę ulicy ciekawa, czym moi sąsiedzi tak hałasują od samego rana. Rzuciłam okiem na zegarek - 12:35. No dobra, czyli nie tak od samego rana. Byłam pewna, że słyszę muzykę, a dokładniej gitarę i głosy. Myślałam więc, że może ta zapowiadana wczoraj próba przeniosła się w końcu na dzisiaj. Z ciekawością otworzyłam okno, a ciepłe powietrze rozwiało mi włosy. Po chwili przysłuchiwania się stwierdziłam, że rzeczywiście ktoś gra na gitarze, jednak głosy, które słyszałam brzmiały bardziej jak kłótnia. Zaczynam podejrzewać, że to u nich codzienność. 
    Co prawda nie rozpoznałam granej melodii, ale podobała mi się. Jeszcze chwilę się wsłuchiwałam próbując wyłapać jak najwięcej dźwięków, po czym włączyłam elektryka i próbowałam powtórzyć to samo. Wiadomo, nie brzmiało identycznie, nie miałam aż tak dobrego słuchu, do tego tu i ówdzie dodałam coś od siebie, ale skromnie przyznam, że szło mi całkiem nieźle. Nagle muzyka na przeciwko umilkła. Nastała chwila ciszy, którą zastąpił kawałek cyrkowej melodyjki. Uśmiechnęłam się i powtórzyłam ją, dodając końcowe dźwięki.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz