Kolejny tydzień cała czwórka spędziła głównie u Olivii. Pod nieobecność jej rodziców właśnie tam imprezowali właściwie codziennie. Słuchając muzyki, oglądając telewizję i pijąc. Angie jak zawsze nie odzywała się za bardzo i nie mogła powiedzieć, że zostali przyjaciółmi, ale ich relacje zdecydowanie się ociepliły. Jeffrey nawet kilka razy próbował nawiązać jakąś rozmowę, ale dziewczyna zawsze była tym tak speszona, że konwersacja szybko się kończyła. Choć William nadal jej docinał i to zdecydowanie częściej niż pozostałej dwójce, to docinki te były znacznie lżejsze niż poprzednio i raczej nie padały już w nich wyzwiska. Sam nie był do końca pewien skąd brała się ta zmiana nastawienia. Ani razu ze sobą nie rozmawiali, dziewczyna w ogóle rzadko kiedy się odzywała, więc na pewno nie mógł powiedzieć, że ją polubił. Zawsze była tak potwornie smutna, że można było dostać depresji od samego patrzenia. Choć przecież nie był to pierwszy raz kiedy zwrócił na to uwagę, była taka odkąd pamiętał. To co zaobserwował u dziewczyny po raz pierwszy przez ten tydzień to, że ten smutek nigdy nie znikał. Jej uśmiech nigdy nie sięgał oczu, nawet kiedy żartowała z Liv w oczach nadal miała tą smutną rezygnację. Może przez to było mu jej zwyczajnie żal.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz